Biwak Lwów 28-31 maja 2015

Kurs Podharcmistrzowski „SKOLE II” dobiega końca, przynajmniej każdemu uczestnikowi tak się właśnie wydaje. Przesyłam prawdopodobnie ostatnią już relacje z tej wspaniałej przygody, której komendantem był hm. Marcin Dorosz. Cała nasza grupa wyjazdowa liczyła 12 osób, w tym 9 kursantów. Pierwsze nasze fury wyjechały już o godzinie 17:00 w czwartek. Moja „Niezniszczalna Furia” wyjechała z Krakowa o godzinie 20:00. Na granicy faktycznie spędziliśmy trochę czasu, bo ponad godzinę, ale to nie zmieniło naszych humorów i dalsza trasa przebiegła w towarzystwie śpiewów i zabawnych żartów. We Lwowie byliśmy chwilę przed godziną drugą w nocy i położyliśmy się spać.

Na samym początku kilka słów o mieście, które zostało założone w XIII wieku, przez króla Daniela Halickiego, który nazwał je na cześć swojego syna Lwa. W mieście jest mnóstwo figur lwów. Dewizą miasta jest hasło „Semper Fidelis”, co oznacza „Zawsze Wierny”- komu? Sami na pewno wiecie 😉 Lwów jest pięknym, historycznym miastem. Zakochaliśmy się w nim wszyscy od pierwszego wejrzenia. W trakcie zwiedzania rzuciła nam się w oczy ogromna ilość popiersi polskich postaci. Polskie symbole, tablice i napisy można znaleźć prawie na każdym rogu, trzeba tylko mieć oczy szeroko otwarte. W centrum Lwowa stoi kolumna Adama Mickiewicza, którego Ukraińcy uważają, za swojego narodowego pisarza. Polecam każdemu, żeby tu przyjechał i sam to wszystko zobaczył, na własne oczy! Polacy we Lwowie liczą zaledwie 0,88% całej ludności (ok. 7-8 tys.), ale dlatego, że bardzo dobrze się organizują, tworzą polskie chóry, szkoły i inne ośrodki, Ukraińcy uważają, że jest ich o wiele więcej.

 

Piątkowy dzień był bardzo słoneczny. W tak pięknej aurze wraz z naszym przewodnikiem – Marcinem Doroszem, zwiedzaliśmy zabytki Lwowa. Piękne polskie świątynie: św. Anny, Bazylikę archikatedralną Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz kościół św. Antoniego, który był ostatnim kościołem wybudowanym we Lwowie przed zmianą granic. Było to dość nietypowe zwiedzanie, ponieważ oprócz dużych, monumentalnych budowli i cmentarzy, Druh pokazał nam wiele szczegółów związanych z Polską. Były to drobiazgi jeszcze z czasów, kiedy Lwów należał do Polski, m.in. płytki podłogowe braci Mund, które możemy znaleźć w wielu budynkach z tamtych czasów. W jednej z Kamienic jest także piękny witraż przedstawiający Karpaty, który nieprzerwanie ciągnie się przez wszystkie kondygnacje. Byliśmy również przy budynku „Sokoła”, w którym zaczęło się harcerstwo. Niestety sam budynek jest w kiepskiej kondycji, jak wiele polskich budowli. W rocznicę 100-lecia powstania harcerstwa pojawił się pomysł utworzenia tam pamiątkowej tablicy, jednak władze Lwowa się zgodziły. Bardzo przykre jest to, że polskie pomniki i inne pozostałości naszej kultury niszczeją. Dawniej były rujnowane przez Sowietów, a obecnie nieznani sprawcy również dopuszczają się podobnych incydentów. Na cmentarzu Łyczakowskim, który jest wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, odnotowuje się także przypadki chowania Ukraińców w polskich grobach oraz niszczenia grobów naszych przodków.

W trakcie zwiedzania nie obeszło się oczywiście bez picia kwasu chlebowego i spróbowania wschodnich specjałów kulinarnych w Puzatej Chacie (ukr. Пузата хата). Późnym popołudniem zajęcia o metodzie zuchów, harcerzy i wędrowników prowadził phm. Bohdan Sobiecki. Po zajęciach kontynuowaliśmy zwiedzanie Lwowa. Byliśmy w szoku, że Marcin tyle wie: zna na pamięć każdą uliczkę, każdą kamienicę i wszystkie miejsca związane z polskością. Wie również, jak obecne ukraińskie ulice Lwowa, nazywały się w latach trzydziestych. Odwiedziliśmy również plac Akademicki, gdzie znajdowała się kawiarnia „Szkocka”, w której słynny matematyk Stefan Banach wraz z innymi lwowskimi uczonymi tworzyli skomplikowane teorie i wzory, zapisując je na marmurowych blatach stołów. Żeby uniknąć ich zmazywania przy wycieraniu stołów, żona Banacha przyniosła do kawiarni wielki zeszyt – nazwany „Szwecką Księgą”, w którym notowali swoje obliczenia.

Sobotni dzień zaczęliśmy od zajęć z druhem Komendantem Chorągwi, Dominikiem Skwierawskim. Rozmawialiśmy o działaniu szczepów, referatów i hufców. Następnie zwiedziliśmy Cmentarz Łyczakowski i Cmentarz Obrońców Lwowa. Na cmentarzu Łyczakowskim jest pochowanych wiele osobistości zasłużonych dla Polski i Ukrainy – ludzi kultury, nauki, sztuki: Artur Grottger, Gabriela Zapolska, oraz znany nam dobrze, autor „Prób Wodzów” Leopold Ungeheuer. Nie mogliśmy się doczekać, żeby go odwiedzić, kiedy jednak dotarliśmy na miejsce jego spoczynku byliśmy wstrząśnięci. Niedawno odnowiony grobowiec został roztrzaskany przez powalone drzewo. W całości zachowała się tylko pionowa płyta z imieniem i nazwiskiem. Cmentarz Obrońców Lwowa często jest nazywany cmentarzem Orląt Lwowskich, ponieważ spośród pochowanych tam prawie 3000 żołnierzy część to młodzież i inteligencja lwowska. Jest tam również pięknie odnowiona Kaplica i Katakumby, w których spoczywają polscy i ukraińscy bohaterowie. Marcin wraz z kustoszem Kaplicy opowiedzieli nam wiele ciekawych i nieznanych nam historii o cmentarzu. Aby zostawić po sobie ślad to na kilkunastu polskich grobach zawiesiliśmy biało-czerwone wstęgi.

Następnie udaliśmy się na mszę św. do katedry Lwowskiej na runku. Po mszy każdy z nas dostał do wykonania ciekawe harce, odbyły się rozmowy. Widzieliśmy szkoły, w których uczył Andrzej Małkowski. Wieczorem odbył się kominek z Katarzyną Ossowską, założycielką Kręgu Harcerstwa Starszego i referentką Harcerstwa Starszego. Pokazała nam metodę i potrzebę istnienia takich jednostek. Następnie gościliśmy na kominku założycieli Harcerstwa Polskiego na Ukrainie, Państwa Krystynę i Stefana Adamskich, z córką Joanną. Opowiadali nam o patriotyzmie, o obecnej napiętej sytuacji na Ukrainie. O tym jacy są Ukraińcy jako naród dla siebie wzajemnie i jacy są dla Polaków. Powiedzieli nam o wielu rzeczach dotyczących wojny, o których nie mówi się w telewizji. Uświadomili nam, że obecnie Akcja Paczka, którą organizujemy, nie jest dobrze widziana w oczach Ukraińców i rodzi wiele konfliktów pomiędzy Polakami i Ukraińcami. Doradziła nam, że lepszym pomysłem jest zebranie pieniędzy i przekazanie ich siostrą Józefitką, które zajmują się potrzebującymi. Mieliśmy do naszych gości bardzo wiele pytań, rozmowy trwały długo. Jedną z ważniejszych rzeczy, które powiedziała druhna Krystyna, było to, żeby nie słuchać mediów, kiedy źle mówią o Ukraińcach i nie wrzucać wszystkich do „jednego worka”, ponieważ są tacy, którzy chętnie pomagają Polakom. Goście opuścili nas dopiero po północy. Wykończeni całym dniem wrażeń i zwiedzania usnęliśmy w mgnieniu oka.

W niedzielę udaliśmy się na mszę św. do kościoła pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, o który Polacy bardzo długo walczą. Niestety w dalszym ciągu kościół nie wrócił do wspólnoty katolickiej we Lwowie. Po mszy posprzątaliśmy, spakowaliśmy nasze bagaże i wyruszyliśmy w podróż powrotną do Krakowa. Na pewno jeszcze wiele razy przyjadę odwiedzić to piękne miasto, które znalazło się na podium miast w moim sercu. Wciąż nie mogę się nadziwić, dlaczego dopiero teraz byłem tutaj pierwszy raz! Na zakończenie, ostatnie zdanie, które jest dobrym określeniem klimatu panującego w mieście: Lwów oddycha Polskością!

 

Czuwaj! pwd. Michał Kruk HR

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *